Organizatorom nielegalnych gier na automatach, a także w określonych przypadkach właścicielom lokali, w których urządzane są te gry, grożą także kary pieniężne w wysokości 100 tys
Od 2017 roku obniżono wartość transakcji, za które płatność może być regulowana gotówką. Zmiana jest znacząca, ponieważ wcześniej limit ten wynosił 15 tys. euro. Natomiast od 2017 roku wydatki powyżej 15 tys. zł opłacone gotówką nie są już kosztem podatkowym. Co ważne od 2023 roku limit ten ma być jeszcze bardziej zmniejszony bo aż do 8 tys. złotych. Przeczytaj nasz artykuł i dowiedz się więcej na ten na płatności gotówkowejZgodnie z art. 19 ustawy Prawo przedsiębiorców limit płatności gotówkowych dokonywanych przez podatników wynosi 15 tys. złotych. Należy zwrócić uwagę, że transakcje w walutach obcych przeliczane są na PLN wg kursu średniego NBP z ostatniego dnia roboczego poprzedzającego dzień danej transakcji. W związku z tym przeliczeń na PLN należy dokonywać indywidualnie do konkretnej 2023 roku limit płatności gotówkowej w transakcjach B2B (firma-firma) zostanie zmniejszony z do zł oraz zostanie wprowadzony nowy limit płatności gotówkowej w transakcjach B2C (firma-konsument) który będzie wynosił o czym więcej w artykule: Limit transakcji gotówkowych przesunięty w czasieWydatki powyżej 15 tys. zł opłacone gotówką nie są kosztem podatkowym Zgodnie z art. 22p ust 1 i 2 ustawy o PIT, przedsiębiorcy prowadzący pozarolniczą działalność gospodarczą nie mogą zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów wydatku w tej części, w jakiej kwota transakcji przekraczająca 15 tys. zł nie nastąpiła za pośrednictwem rachunku bankowego. A zatem:jeśli cała płatność do transakcji na kwotę powyżej 15 000 zł została dokonana gotówką, to wydatek ten w całości nie stanowi kosztu,płatność gotówką do transakcji w kwocie do 15 000 zł - stanowi koszt więc najpierw zaliczono do kosztów uzyskania przychodów kwotę powyżej 15 tys. zł, a później płatności dokonano gotówką, a nie przelewem, podatnicy:zmniejszą koszty uzyskania przychodów lubzwiększą przychody (w przypadku gdy nie ma możliwości zmniejszenia kosztów).Warto dodać, że gdy płatność regulowana jest w przyszłych okresach i w formie gotówkowej, może nastąpić powiększenie przychodów. Znaczenie ma faktyczna forma płatności, a nie ta metoda płatności, która została zadeklarowana na jak w przypadku limitu płatności gotówkowej, kosztem nie jest transakcja zapłacona powyżej 15 tys. zł dokonana przez czynnego podatnika VAT, jeśli ta odbyła się na rachunek bankowy spoza białej listy i podatnik nie dokonał zgłoszenia jej na druku ZAW-NR w terminie 14 dni. Do kosztów również nie można ująć transakcji zakupu, jeśli dotyczy ona produktów z załącznika nr 15 ustawy o VAT zakupionych od vatowca, jest powyżej 15 tys. zł brutto, a płatność odbyła się bez zastosowania mechanizmu podzielonej powyżej 15 tys. zł opłacone gotówką nie stanowią kosztu podatkowego również w sytuacji gdy:dotyczą nabycia lub wytworzenia środków trwałych lub wartości niematerialnych i prawnych,następuje płatność po zmianie formy opodatkowania na zryczałtowaną,płatność następuje po likwidacji pozarolniczej przychodów lub zmniejszenie kosztów następuje za dany rok podatkowy, w którym nastąpiła likwidacja działalności gospodarczej. Natomiast w przypadku zmiany formy opodatkowania na zryczałtowaną za poprzedni rok podatkowy poprzedzający zmianę formy płatności nie ma zastosowania do transakcji opłacanych przed 2017 rokiem, jeśli wartość transakcji nie przekroczyła limitu dla danego roku - wynoszącego 15 tys. od 2017 roku wydatki powyżej 15 tys. zł opłacone gotówką nie są kosztem uzyskania przychodu. Zmiana ta spowodowana jest większą ostrożnością w przypadku wystawiania faktur na kilkadziesiąt tysięcy złotych, które dotyczą fikcyjnych transakcji. Dlatego też od 2017 roku został wprowadzony nowy limit płatności gotówkowych wraz z konsekwencją niezaliczenia wydatku w kosztach uzyskania przychodu. Wydatki powyżej 15 tys. zł opłacone gotówką w systemie systemie użytkownik zostanie poinformowany komunikatem o braku prawa do księgowania faktury opłaconej powyżej 15 tys. zł gotówką bądź o konieczności jej wyksięgowania. Wówczas po próbie zapisania takiegoż wydatku pojawi się następujący komunikat: Agenci federalni przejęli w ubiegłym roku 51 tys. w gotówce znalezione w sejfie w domu komisarza powiatu Cook Jeffrey’a Tobolskiego. Obrazy, Biblia z ubiegłego wieku i 100 tys. zł. Policjanci z Krakowa szukają właścicieli zrabowanych rzeczy 3 cze, 11:03 Ten tekst przeczytasz w 2 minuty Pięć obrazów nieznanego pochodzenia, Biblia z 1922 r., elektronarzędzia i blisko 100 tys. zł w gotówce - oto, co znaleźli funkcjonariusze z powiatu krakowskiego podczas przeszukania domu podejrzanego. Jak ustalili policjanci, 43-latek działał wspólnie z 33-latkiem, którego posiadłość również przeszukano. Co więcej, starszy z nich był poszukiwany do odsiadki za przestępstwa narkotykowe. Obaj usłyszeli już zarzuty. Foto: Małopolska Policja Część zrabowanych przez złodziei rzeczy W trakcie przeszukania posiadłości 43-latka kryminalni znaleźli przeszło 20 sztuk różnego rodzaju elektronarzędzi, dwa naboje, dwa aparaty fotograficzne, statyw, odtwarzacz DVD, laptopa, żetony do myjni samochodowej Z kolei u 33-latka policjanci znaleźli samochód, którym wcześniej poruszali się sprawcy podczas popełniania przestępstw. W toku prowadzenia sprawy wyszło na jaw, że mężczyzna odpowiada także za włamania do kilku myjni samochodowych 43-latek trafił już do więzienia, gdzie najpierw odsiedzi wcześniej zasądzoną karę 1 roku i 8 miesięcy pozbawienia wolności za przestępstwa narkotykowe Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onetu Policjanci poszukiwali dwóch mężczyzn, którzy na początku kwietnia 2022 r. w gminie Zabierzów, po uprzednim włamaniu do budynku gospodarczego, ukradli znajdującą się tam gotówkę w kwocie blisko 100 tys. zł. W wyniku wspólnych wysiłków kryminalnych z Komendy Powiatowej Policji w Krakowie i Komisariatu Policji w Zabierzowie funkcjonariusze wpadli na trop złodziei. Ustalili, że są nimi 33-latek z gminy Liszki i 43-latek z gminy Czernichów. Z końcem maja dwie grupy funkcjonariuszy udały się do domów włamywaczy. W trakcie przeszukania posiadłości 43-latka kryminalni znaleźli przeszło 20 sztuk różnego rodzaju elektronarzędzi: szlifierki, piły spalinowe i łańcuchowe, wyrzynarki, mini wkrętarkę, wzmacniacz, zaciskarkę, zgniatarkę do prętów, myjkę ciśnieniową, strug elektryczny, zgrzewarkę, a także dwa naboje, dwa aparaty fotograficzne, statyw, odtwarzacz DVD, laptopa, żetony do myjni samochodowej oraz pięć obrazów nieznanego pochodzenia i Biblię z 1922 r. Wszystkie znalezione przedmioty funkcjonariusze zabezpieczyli, podejrzewając, że mogą pochodzić z kradzieży. W bidonie miał piwo, a w organizmie cztery promile. Wysoki mandat dla rowerzysty Kolejne przedmioty zrabowane przez przestępców Podejrzani usłyszeli zarzuty Z kolei u 33-latka policjanci znaleźli samochód, którym wcześniej poruszali się sprawcy podczas popełniania przestępstw. W toku prowadzenia sprawy wyszło na jaw, że mężczyzna odpowiada także za włamania do kilku myjni samochodowych na terenie gminy Liszki i powiatu chrzanowskiego, gdzie straty oszacowano łącznie na ponad 5 tys. zł. Dalsza część tekstu pod materiałem wideo: Obaj mężczyźni usłyszeli już zarzuty dotyczące dokonania włamania do budynku gospodarczego i kradzieży z jego wnętrza gotówki. Młodszy usłyszał również dwa kolejne zarzuty dotyczące włamania do sterowników dwóch myjni bezdotykowych, w wyniku czego dokonał ich uszkodzenia i kradzieży bilonu. Do sądu stawi się "z wolnej stopy". Zwłoki mężczyzny odnalezione w Tatrach. To zaginiony pół roku temu turysta Natomiast 43-latek trafił do więzienia, gdzie najpierw odsiedzi wcześniej zasądzoną karę 1 roku i 8 miesięcy pozbawienia wolności za przestępstwa narkotykowe. Za kradzieże z włamaniem obu podejrzanym grozi do 10 lat więzienia. Tymczasem zabezpieczone przedmioty prawdopodobnie pochodzą z kradzieży. Dlatego policjanci apelują, by osoby, które rozpoznają swoją własność, zgłaszały się do Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Powiatowej Policji w Krakowie. Prezydent Majchrowski dogadał się z zakonnikami. Podpisali ważne porozumienie Źródło: Policja Małopolska Zapisz się na newsletter Onetu, aby otrzymywać od nas najbardziej wartościowe treści. (MC) Data utworzenia: 3 czerwca 2022 11:03 To również Cię zainteresuje Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Znajdziecie je tutaj. Translations in context of "1,000 dolarów w gotówce" in Polish-English from Reverso Context: 1,000 dolarów w gotówce od razu.Nowe auta, nieruchomości i fortuna na koncie. Oto najbiedniejsi posłowie po pięciu latach w polityce 2 czerwca 2021, 6:08. 4 min czytania Kiedyś na ich kontach nie było niemal nic, dziś są sześciocyfrowe kwoty. Do tego nowe samochody, mieszkania za prawie milion złotych i... ogródek działkowy. Najbiedniejsi posłowie z 2015 r. są dziś wiceministrami i zdążyli się dorobić. Choć nie wszyscy. Jeden z członków rządu wciąż ma majątek szacowany na ledwie 6 tys. zł. Łukasz Schreiber (z lewej) i Paweł Szefernaker (z prawej) w 2015 r. dopiero wchodzili do krajowej polityki. Wówczas nie mogli pochwalić się pokaźnym majątkiem. Dziś obaj zasiadają w rządzie. Jeden z nich ma na koncie 6 tys. zł do spółki z żoną, drugi zaś dorobił się majątku na poziomie blisko 0,5 mln zł. | Foto: REPORTER/Jacek Dominski / East News Na koniec 2015 r. nie mieli zbyt wielkich majątków. Dla wielu z nich – choć nie wszystkich – parlament to był początek politycznej kariery Dziś część najbiedniejszych parlamentarzystów zajmuje ważne stanowiska w rządzie, również w randze wiceministra Przez ostatnie pięć lat zdążyli się więc dorobić. Mają oszczędności, domy i działki budowlane. Niektórzy zamienili też kilkunastoletnią multiplę na nowego jeepa Analizujemy najnowsze oświadczenia majątkowe posłów, którzy pięć lat temu nie mieli praktycznie nic Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Pod koniec maja Sejm opublikował najnowsze oświadczenia majątkowe posłów. Jak co roku parlamentarzyści musieli się wyspowiadać ze swojego stanu posiadania, czyli gotówki na koncie, nieruchomości oraz przedmiotów wartych przynajmniej 10 tys. zł (w przypadku samochodów wartość szacujemy na podstawie średniej ceny z serwisów aukcyjnych danego modelu i rocznika). Do tego muszą ujawnić wszystkie swoje dochody w 2020 r. oraz łączną kwotę zaciągniętych kredytów i pożyczek. Business Insider Polska postanowił sprawdzić, gdzie dziś są ci posłowie, którzy na starcie poprzedniej kadencji mieli najmniej imponujące majątki. Oczywiście pod warunkiem, że wciąż zasiadają w parlamencie. Wśród nich znajdziemy sporo znanych nazwisk. Część zajmuje eksponowane stanowiska w rządzie, zazwyczaj w randze wiceministra. Tak wyglądała czołówka najmniej majętnych posłów na koniec 2015 roku. Od tego czasu sporo się zmieniło. | 5 lat? Dla nich to za mało, by się dorobić Zawodowy poseł co miesiąc może liczyć na 8 tys. zł uposażenia i 2,5 tys. zł praktycznie nieopodatkowanej diety. Do tego dodatki za pracę w komisjach – dodatek w wysokości nawet 20 proc. uposażenia za posadę przewodniczącego. To wszystko składa się na comiesięczny przelew w kwocie blisko 10 tys. zł na rękę. Przez pięć lat uzbiera się więc grubo ponad pół miliona zł. Czytaj także w BUSINESS INSIDER Nie we wszystkich oświadczeniach majątkowych to widać, a niektórym nie wystarczyło czasu na oszczędności. Według stanu na ostatni dzień 2020 r. wśród najbiedniejszych posłów wciąż znajdziemy te same nazwiska co w 2015 r. Przykład? Łukasz Schreiber. Gdy jesienią 2015 r. zaczynał karierę w krajowej polityce, nie miał na koncie zupełnie nic. Okrągłe zero złotych i 100 tys. zł kredytu. Później zasłynął jako wnioskodawca projektu, podnoszącego pensje polityków. Schreiber przez kilka pierwszych miesięcy zdołał odłożyć 3 tys. zł w gotówce oraz spłacić część kredytu. Po pięciu latach jednak nie poszedł za ciosem, choć od kilku lat zasiada w rządzie – najpierw jako sekretarz stanu, a od 2019 r. jako minister bez teki i przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów. Screen z oświadczenia majątkowego Łukasza Schreibera na początku poprzedniej kadencji, czyli jesienią 2015 roku. | Majątek wiceministra na koniec 2020 r.? 6 tys. zł na spółkę z żoną. Żadnych nieruchomości ani samochodu. Ministrowi udało się jedynie spłacić ponad połowę ze 100 tys. zł kredytu. Za nim już 63 ze 120 rat. Niezbyt wiele zaoszczędził również Marek Krząkała z Koalicji Obywatelskiej. Przez ostatnie pięć lat kupił razem z córką mazdę z 2016 r. Do tego ma na koncie 13 tys. zł i 2 tys. euro oszczędności wspólnie z żoną. Spłaca również kredyt, zaciągnięty na kampanię wyborczą. Zostało mu jeszcze nieco ponad 30 tys. zł do oddania. Pokaźne oszczędności Są też tacy parlamentarzyści, których oszczędność jest godna pochwały. Dwoje spośród najbiedniejszych posłów przed pięciu laty dziś ma na rachunku bankowym sześciocyfrowe kwoty. Co prawda nie kupili mieszkania ani domu, nie mają też nowego samochodu, ale ich stan konta powiększył się nawet 40-krotnie. Najlepszym przykładem może tu być Anna Krupka (była wiceminister sportu, dziś sekretarz stanu w resorcie kultury, dziedzictwa narodowego i sportu). Na koniec 2015 r. miała zaledwie 7 tys. zł oszczędności. Pięć lat później jest to już 297 tys. zł. Sporo oszczędził też Adam Andruszkiewicz, niegdyś wiceminister cyfryzacji, a po likwidacji resortu – sekretarz stanu w Kancelarii Premiera. 2015 r. zakończył z 30 tys. zł na koncie. Po 5 latach było to już 268 tys. zł, w tym 5 tys. funtów brytyjskich. Adam Andruszkiewicz przez 5 lat zdołał oszczędzić ponad 200 tys. zł. Do tego część oszczędności trzyma w funtach brytyjskich. | Z kolei Robert Winnicki zaoszczędził przez pięć lat niespełna 20 tys. zł. W 2015 r. na koncie miał 2750 zł, a pięć lat później – 22 tys. zł. Jeep zamiast starej multipli Pozostali posłowie ulokowali kapitał nie tylko w banku. Najmocniej zainwestował Jakub Kulesza, który w 2015 r. do Sejmu trafił z ramienia Kukiz'15, a dziś jest członkiem klubu parlamentarnego Konfederacji. 31-latek przez pięć lat w polityce zdołał już zamienić opla astrę na dwa samochody marki BMW. Kupił też dwie działki na spółkę z żoną, warte w sumie ponad 360 tys. zł. Do tego kredyt na mieszkanie z garażem, wycenione przez Kuleszę na 450 tys. zł. Nieruchomość również pozostaje we wspólności majątkowej z małżonką. W sumie jego majątek powiększył się z nieco ponad 20 tys. do ponad 500 tys. zł. Blisko pół miliona zł majątku ma również wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Paweł Szefernaker. To w dużej mierze zasługa 86-metrowego mieszkania, które parlamentarzysta kupił na kredyt z żoną. Nieruchomość wycenił na ponad 900 tys. zł, bo przynależy do niej garaż. W nim Szefernaker trzyma kię carens z 2013 r. To też nowość, bo wcześniej jeździł nissanem almerą z 2003 r. Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska postanowiła z kolei wziąć kredyt na volkswagena z 2017 r. Do spłaty pozostało jej ponad 70 tys. zł. Poza tym składniki majątku posłanki się nie zmieniły. Wciąż ma podpisaną umowę na 50-metrowe mieszkanie w ramach Towarzystwa Budownictwa Społecznego. 31 grudnia ubiegłego roku nie miała natomiast żadnej gotówki na koncie. Samochód zmieniła również Barbara Dziuk. Posłanka PiS jeszcze pięć lat temu jeździła kilkunastoletnią multiplą. Teraz w jej garażu znajdziemy fiata 500L z 2016 oraz jeepa z 2017 r., warte w sumie ok. 100 tys. zł. Parlamentarzystka kupiła również... rodzinny ogródek działkowy z 25-metrową altanką. Wartość nieruchomości oszacowała na 30 tys. zł. Z posłów, którzy pięć lat temu znajdowali się wśród 15 najbiedniejszych, w zasadzie wszyscy zdołali się wzbogacić, choć u niektórych zbyt wielkich oszczędności nie udało się znaleźć. W Sejmie nie oglądamy już za to tych, które w 2015 r. przewodziły w klasyfikacji najmniej majętnych parlamentarzystów. Mowa tu choćby o Małgorzacie Zwiercan czy Magdalenie Błeńskiej.
Nowe limity gotówkowe a AML. Założenia tzw. Polskiego Ładu, zawarte w uzasadnieniu projektu ustawy przewidują zmniejszenie limitu dla transakcji gotówkowych, które Ministerstwo Finansów uważa za transparentne do 8.000 zł. Obecnie obowiązująca regulacja przewiduje maksymalną kwotę 15.000 zł dla dokonania płatności, którą
fot. policja / archiwum Do komisariatu na Oruni zgłosił się 44-letni gdańszczanin, który przyniósł znalezioną pieniądze. Cała kwota trafiła już do właściciela. Uczciwy znalazca otrzymał od właściciela podziękowanie oraz tzw. znaleźne. Pod koniec minionego tygodnia do policjantów z komisariatu na Oruni zgłosił się mężczyzna, który zgubił saszetkę z dużą sumą pieniędzy. Zgłaszający szczegółowo opisał okoliczności zagubienia gotówki oraz wskazał miejsce, w którym do niego doszło. Sprawą zajęli się kryminalni, którzy sprawdzili monitoring oraz rozmawiali z osobami mogącymi mieć informacje na temat do komisariatu na Oruni zgłosił się mieszkaniec Gdańska, który przyniósł znaleziona saszetkę, w której było ponad 100 tys. z. Uczciwy znalazca opisał policjantom okoliczności oraz miejsce, w których ją znalazł. Pieniądze zostały przeliczone i zabezpieczone. Jeszcze tego samego dnia policjanci przekazali je właścicielowi. Uczciwy 44-latek otrzymał od właściciela podziękowanie oraz tzw. znaleźne. Policjanci co jakiś czas odbierają zgłoszenia o zagubieniu pieniędzy, dokumentów, telefonów czy innych wartościowych przedmiotów. Przypominamy, że w przypadku znalezienia czyjejś rzeczy należy oddać ja właścicielowi, przekazać do biura rzeczy znalezionych lub Policji. W przypadku niezwrócenia znalezionych rzeczy osobie, która je przywłaszczyła, grozi kara grzywny lub nawet kara 3 lat więzienia. Uczciwy znalazca może natomiast skorzystać z przysługującego mu prawa do tzw. znaleźnego. Źródło: Policja
View 4 Lezione del 23-11.pdf from MATEMATICA 100 at Università Di Torino. PBY 3604'3#'.}6]70 9GP g =y ~}/""'/flf? T g2 0 Ty W"\@ N2 R roX Hga;) v 7, J0 oy ,}*'amnm,% )
100 tys. złotych, zapakowane w zwykłą reklamówkę, próbował przewieźć z Ukrainy do Polski, 42-letni kierowca ukraińskiej ciężarówki. KAS100 tys. złotych w gotówce próbował bez zgłoszenia przewieźć z Ukrainy do Polski 42-letni Ukrainiec, kierowca ukraińskiej ciężarówki. Pieniądze znajdowały się w zwykłej reklamówce foliowej. Podróżny wpadł podczas kontroli na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w przejściu granicznym w Korczowej celnicy skierowali do kontroli samochód z naczepą. Kierowcą był 42-letni Ukrainiec. Pojazd wjeżdżał do Polski jako "pusty środek przewozowy".- Podczas rewizji okazało się, że 42-letni mężczyzna, wbrew obowiązującym przepisom, nie zgłosił przewozu znacznych ilości środków pieniężnych. W kabinie samochodu, w foliowym worku znajdowało się 100 tys. złotych — informuje mł. asp. Edyta Chabowska, rzecznik Izby Administracji Skarbowej w pojazd, funkcjonariusze KAS wykryli także 30 paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy. 42-latek złożył wniosek o dobrowolne poddanie się odpowiedzialności i na poczet grożącej kary wpłacił 5,2 tys. To kolejna w tym roku próba nielegalnego przewozu przez granicę pieniędzy, wykryta przez funkcjonariuszy KAS w województwie podkarpackim — przypomina E. wcześniej, podczas kontroli pojazdów także na przejściu granicznym w Korczowej, funkcjonariusze KAS ujawnili w bagażu kierowcy blisko 200 tys. złotych. Natomiast w marcu podczas kontroli pociągu relacji Kijów-Przemyśl wykryto 60 tys. dolarów amerykańskich, które w reklamówce oraz wierzchniej odzieży przewoził 23- letni ob. przypomina, że osoby przekraczające granicę państwową mają obowiązek zgłaszać w formie pisemnej przywóz do kraju oraz wywóz za granicę krajowych lub zagranicznych środków płatniczych, jeżeli ich wartość przekracza łącznie równowartość 10 tys. euro, czyli ok. 45 000 złotych. Niedopełnienie tego obowiązku lub podanie w deklaracji nieprawdziwych danych podlega karze mamy zgłaszać do kontroli przewożenie własnych pieniędzy? Podobne przepisy obowiązują w wielu innych państwach, a powodów jest wiele. Przede wszystkim chodzi o przeciwdziałanie praniu brudnych pieniędzy i o finansowanie innych działań przestępczych z użyciem gotówki, w tym TEŻ: Ogromna akcja CBŚP w kilku województwach. Policjanci przejęli spore ilości materiałów wybuchowychPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
100zł w gotówce można wygrać w serwisie Typster.pl niczym przy tym nie ryzykując. Konkurs polega na obstawianiu dowolnych zdarzeń. Wszyscy uczestnicy dostają na starcie 100 punktów i obstawiają dowolne spotkania. Wszystko na zasadzie takiej jak u bukmachera. Po miesiącu nagrodę dostaje ten który uzbiera najwięcej punktów.
Policjanci z Wągrowca (woj. wielkopolskie) poszukują sprawcy lub sprawców kradzieży około 100 tys. zł, które stracili organizatorzy obozu tenisowego dla dzieci i młodzieży. Według pokrzywdzonych pieniądze zginęły z pokoju hotelowego jednego z mężczyzn. Oficer prasowy policji w Wągrowcu mł. asp. Dominik Zieliński powiedział w poniedziałek PAP, że o sprawie organizatorzy obozu poinformowali funkcjonariuszy w piątek. KOMENTARZE (0) Do artykułu: Wielkopolskie: Kradzież około 100 tys. zł z obozu tenisowego
Według ust. 8 cytowanego artykułu - wadium wnoszone w pieniądzu wpłaca się przelewem na rachunek bankowy wskazany przez zamawiającego. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na fakt, iż form wadium określonych w pzp nie mogą zastąpić ich substytuty, np. akredytywa lub blokada środków na rachunku bankowym wykonawcy.
Eksperci HRE Investments obliczyli, ile gotówki potrzeba dziś na wkład własny, koszty transakcyjne i wykończenie zakup mieszkania potrzeba dziś o połowę więcej gotówki niż przed rokiem – wyliczyli eksperci z HRE Investments. To wynik podwyższenia minimalnego wymaganego wkładu własnego przez banki, ale także rosnących cen usług budowlanych. Żeby wziąć kredyt hipoteczny na zakup kawalerki, a później mieć za co ją wykończyć, potrzeba dziś od blisko 69 do ponad 100 tys. mieszkania coraz droższy, kredyt hipoteczny mniej dostępnyPandemia i związane z nią wyhamowanie gospodarki wpłynęły zarówno na rynek mieszkaniowy, jak i na politykę banków. Żeby dostać dziś kredyt hipoteczny, trzeba najczęściej zgromadzić nie 10, a 20 proc. wkładu własnego, co stanowi dużą przeszkodę dla wielu Polaków. Dodatkowo banki dokładniej prześwietlają klientów i często nie akceptują zatrudnienia na tzw. umowach śmieciowych. W efekcie młodym ludziom znacznie trudniej jest spełnić marzenie o własnym mieszkania nie ułatwiają także wysokie ceny nieruchomości. Nawet mimo wyhamowania cen w okresie pandemii, a nawet niewielkich spadków w niektórych miastach, za nowe mieszkanie od dewelopera płaci się dziś średnio o blisko 7 proc. więcej niż przed rokiem. Jeszcze gorzej jest na rynku wtórnym, gdzie według NBP w II kwartale 2020 r. ceny wzrosły średnio o ponad 10 również pamiętać, że do kosztów zakupu nowego mieszkania należy wliczyć także koszty transakcyjne (opłaty notarialne, opłaty dla biur nieruchomości itp.) oraz wydatki na wykończenie lokalu w stanie deweloperskim. Niestety, wszystkie te koszty poszły w ostatnich latach w górę.– Bazując na wyliczeniach portalu Kalkulatory Budowlane, można pokusić się bowiem o szacunki, że wykończenie 30-metrowego mieszkania w popularnym standardzie przy wykorzystaniu materiałów z niższej półki i bez uwzględniania ceny mebli kosztować może dziś około 35 tys. złotych. To nawet o kilkanaście procent więcej niż przed rokiem – podsumowują eksperci z HRE zakup kawalerki potrzeba nawet 100 tys. zł w gotówceIle co najmniej gotówki potrzeba, żeby można było myśleć o wzięciu kredytu hipotecznego na zakup kawalerki? Jak wyliczają eksperci HRE Investments, trzeba zgromadzić o ponad połowę więcej pieniędzy niż w 2019 r. – w zależności od miasta będzie to od niemal 69 do ponad 100 tys. zł. Największą część tej kwoty stanowi wkład własny, zaś najmniejszą koszty chodzi o to, ile gotówki potrzeba, by kupić na kredyt kawalerkę i ją wykończyć, sytuacja wygląda następująco:Zielona Góra – 68 700 zł, Kielce – 73 400 zł, Białystok – 75 100 zł, Rzeszów – 75 400 zł, Lublin – 76 400 zł, Łódź – 77 000 zł, Olsztyn – 78 200 zł, Opole – 78 200 zł, Bydgoszcz – 78 800 zł, Szczecin – 81 800 zł, Katowice – 82 100 zł, Poznań – 86 300 zł, Gdynia – 90 000 zł, Wrocław – 90 400 zł, Kraków – 94 800 zł, Gdańsk – 95 300 zł, Warszawa – 100 100 zł. Jak wskazują eksperci HRE Investments, można próbować obniżyć ilość potrzebnej gotówki na kilka sposobów. Przede wszystkim klient może zaciągnąć na wykończenie mieszkania kredyt, jednak oznacza to w dalszej perspektywie wyższe kwoty do zwrócenia. Można także poszukać banków, które wymagają przy kredycie hipotecznym tylko 10 lub 15 proc. wkładu własnego. Takich ofert jest jednak na rynku mało, a do tego część z nich obwarowana jest dodatkowymi wymogami, np. trzeba być wieloletnim klientem danego banku. W przypadku zakupu używanego lokalu można również spróbować wynegocjować np. niższe opłaty w banku czy u na pytania dotyczące umowy najmu, egzekucji komorniczej, wakacji kredytowych i dopłat do czynszu. Czy komornik ściąga długi w czasie pandemii? Tak. W czasie zagrożenia epidemicznego komornicy pracują na normalnych zasadach, a więc mogą także prowadzić postępowanie egzekucyjne. W praktyce jednak w czasie pandemii często zdarzają się opóźnienia w pracy kancelarii komorniczych. Warto pamiętać, że pieniędzy z niektórych źródeł, pochodzących z tarczy antykryzysowej i programu Rodzina 500+, komornik nie może zająć. Czy w czasie pandemii komornik może dokonać eksmisji z mieszkania lub domu? Nie. W okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 eksmisje z lokali mieszkalnych są wstrzymane. Nie dotyczy to jednak orzeczeń wydanych na podstawie art. 11 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie – domowników stosujących przemoc wobec członków rodziny nadal można eksmitować. Czy w związku z zagrożeniem koronawirusem mogę odmówić wpuszczenia komornika do domu? Nie. Komornik, tak samo jak przed pandemią, ma prawo wejść do mieszkania dłużnika, przeszukać lokal oraz domowników itp. Powinien jednak stosować się do przepisów sanitarnych ( mieć maseczkę). Uprawnienia komornika można sprawdzić w Kodeksie postępowania cywilnego. Czy w czasie pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 właściciel mieszkania może wypowiedzieć umowę najmu? Tak. Obecnie obowiązują standardowe zasady dotyczące najmu, a więc i wypowiadania umów. Ustawowa ochrona najemców, która sprawiała, że właściciel nie mógł wypowiedzieć umowy najmu, obowiązywała tylko od marca do końca czerwca 2020 r. Czy w czasie pandemii może mi zostać odcięty gaz, energia albo ciepło, jeśli zalegam z płatnościami? Tak. Ustawowa ochrona przed odcięciem tych mediów obowiązywała tylko przez 6 miesięcy od marca 2020 r. Zakład musi jednak zawsze powiadomić pisemnie o zamiarze odcięcia mediów – dłużnik ma wówczas 14 dni od daty otrzymania pisma na uregulowanie należności. Czy właściciel mieszkania może wypowiedzieć umowę najmu, jeśli zarażę się koronawirusem albo zachoruję na COVID-19? Nie. Właściciel mieszkania ma prawo wypowiedzieć umowę najmu tylko z powodów określonych w Ustawie o ochronie praw lokatorów i Kodeksie cywilnym. Chodzi o sytuacje, gdy najemca używa lokalu w sposób sprzeczny z umową, niszczy go, rażąco zakłóca porządek domowy, zalega z płatnościami za minimum trzy okresy rozliczeniowe albo podnajął komuś mieszkanie bez zgody właściciela. Właściciel może wówczas wypowiedzieć umowę, ale musi to zrobić w formie pisemnej, podając przyczynę wypowiedzenia. Ma także obowiązek zachować określony w umowie lub w przepisach prawa termin w umowie najmu zawarte są zapisy sprzeczne z Kodeksem cywilnym lub ustawą – np. dopuszczające wypowiedzenie umowy w związku z zarażeniem koronawirusem – to takie zapisy są nieważne. W razie wątpliwości należy skontaktować się z prawnikiem. Czy w czasie pandemii właściciel mieszkania może podnieść czynsz najmu? Tak. Ustawowa ochrona przed podwyżkami czynszu obowiązywała jedynie od marca do końca czerwca 2020 r. Czynsz może być podnoszony i obniżany na normalnych zasadach, określonych w Ustawie o ochronie lokatorów. Czy mogę otrzymać dopłaty do czynszu i w jakiej wysokości? Jeszcze nie jest to możliwe – wciąż nie zostały uchwalone odpowiednie dopłaty do czynszu zostaną uruchomione, będą przysługiwały najemcom lub podnajemcom mieszkań na okres maksymalnie 6 miesięcy. Będą przyznawane wraz z dodatkiem mieszkaniowym, a łączna przyznana kwota może pokryć maksymalnie 75 proc. czynszu (a zarazem nie może być wyższa niż 1500 zł miesięcznie). Chcąc otrzymać dopłaty, trzeba będzie do 31 marca 2021 r. złożyć w urzędzie wniosek o przyznanie dodatku mieszkaniowego powiększonego o dopłaty do czynszu. Należy spełniać następujące kryteria:średni miesięczny dochód na osobę w ciągu 3 miesięcy poprzedzających złożenie wniosku nie przekraczał 1500 zł (lub 2100 zł dla osób samotnych), dochód ten był o co najmniej 25 proc. niższy niż w roku 2019, wnioskodawca był najemcą lub podnajemcą mieszkania przed 14 marca 2020 r. (może być inne mieszkanie niż wynajmowane obecnie), powierzchnia wynajmowanego lokalu przypadająca na osobę nie przekracza ustawowego kryterium (więcej informacji pod tym linkiem). O dodatek mieszkaniowy z dopłatą można się będzie ubiegać także na pokrycie opłat za okres ubiegły, ale nie wcześniejszy niż od 1 kwietnia 2020 r. Czy wciąż mogę skorzystać z wakacji kredytowych? Tak. Ustawowe wakacje kredytowe są dostępne dla każdego, kto po 13 marca 2020 r. stracił pracę albo inne główne źródło dochodu. Wakacje mogą trwać od 1 do 3 miesięcy (decyduje kredytobiorca). W tym czasie nie spłaca się rat, a bank nie może naliczać żadnych opłat ani odsetek (nie dotyczy składek ubezpieczeniowych).Można zawiesić spłatę jednego kredytu hipotecznego, jednego konsumenckiego (w tym pożyczki) oraz jednego kredytu innego typu – dotyczy to jednak tylko kredytów zawartych przed 13 marca 2020 r., dla których termin zakończenia okresu kredytowania przypada nie wcześniej niż po upływie 6 miesięcy od tej ustawowych wakacji kredytowych mogą skorzystać także osoby, które już skorzystały z wakacji kredytowych oferowanych przez bank (tzw. bankowe wakacje kredytowe, oferowane na innych zasadach i w wielu bankach wciąż dostępne). Składając w banku wniosek o wakacje, należy wyraźnie zaznaczyć, o który typ wakacji chodzi. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Czekamy na mecz ze Szwajcarią, jak wygrają z nami dwiema bramkami to zdrapki się zwrócą (ale i tak lepiej żeby nasi wygrali)
Są samochody, w których czuję się jak w domu. W Range Roverze V8 LWB czułem się jak „i co ja robię tu?” Jak to najczęściej z prasowymi autami bywa, wóz trafił do mnie przez przypadek i nie do końca wedle mojej woli. Wykorzystałem go jednak natychmiast do nakręcenia filmiku. Gorzej, że potem musiałem jeszcze nim pojeździć i coś o nim napisać. Było to dla mnie bardzo trudne zadanie. Naprawdę nie miałem ochoty jeździć tym wozem Wymaga to szczególnego rodzaju dezynwoltury i wyparcia. Pominę nawet jakie konsekwencje klimatyczne ma darcie takim wozem. Jednak wsiadając do niego, odpowiadam za 2,7 tony samochodu o mocy 530 KM, wartego w prezentowanej konfiguracji ok. 1,3 mln zł. Świadomość tego skutecznie zniechęcała mnie do jazdy. Ten gigantyczny pojazd ma 4,7 s do setki i rozpędza się do 250 km/h. Do tego jedzie na 23-calowych oponach. A może 22-calowych? Bez różnicy. W każdym razie jest to monstrum i to z pewnością trudniejsze do opanowania niż jakieś Porsche czy Ferrari, bo to po prostu gigantyczny kloc na kołach o wysokim środku ciężkości. O ile Range Rover V8 wydaje bardzo przyjemny dźwięk, o tyle prowadzenie go do jakichś przyjemności nie należy. Szerokość tego wozu to 204 cm bez lusterek. Jest więc o 11 cm szerszy niż pierwszy VW Crafter, ale przypadkiem ma tyle samo długości co Crafter I w krótkiej wersji. Trzeba naprawdę już mocno uważać i manewrując patrzeć w lusterku na lewe tylne koło (na prawe zresztą też), czy o coś nie zawadzamy. Manewrowanie ułatwiają oczywiście kamery, cóż jednak z tego gdy auto jest wielkości sporego busa, tylko ma gorszą widoczność, bo widzimy głównie długą maskę i nie mamy pionowych panoramicznych lusterek jak w dostawczaku. 4,4-litrowe V8 pod maską pochodzi z BMW Nie da się tego przeoczyć, bo ma logotypy BMW na deklach zaworowych. Jeśli ktoś jest zainteresowany spalaniem, to wynosi ono nieco ponad 17 l/100 km, czyli przejechanie 100 km tym wozem przy obecnych cenach benzyny to jakieś 130 zł. Strasznie tanio. Powinien zużywać z 50 l/100 km, tak żeby sto kilometrów kosztowało minimum 350 zł. 17 to potrafi palić jakiś biedacki pickup dla amerykańskiego farmera. Oczywiście Range Rover nadal utrzymuje, że jest to samochód terenowy, więc posiada on pokrętło do zmiany charakterystyki układu napędowego, gdzie oprócz typowych ustawień „Comfort”, „Eco” czy „Dynamic”, można jeszcze wybrać „piach i kamienie” czy „błoto”, czy jakieś inne losowe nazwy i to prawdopodobnie coś zmienia w działaniu układu 4×4 i zawieszenia pneumatycznego. Nie wiem czy ktoś to kiedyś sprawdzi, ja na pewno tego nie sprawdziłem, bo musiałbym mieć nie po kolei w głowie żeby pojechać tym smokiem na 24-calowych felgach (może mają 23, bez różnicy) w teren. Pominę już że jakiekolwiek leśne drogi są za wąskie na ten wóz. Ale może chodzi tu o dostosowanie się do gustu odbiorców arabskich, którzy kupią tego Range’a do jazdy po pustyni. Pozostawmy jednak przyziemności układu napędowego i przenieśmy się w krainę absurdu Ten samochód ma rozstaw osi długości mojego ex-Cinquecento. Ma pięć miejsc, ale środkowe z tyłu jest czysto symboliczne i właściwie znajduje się w jego miejscu ogromny podłokietnik z własnym ekranem sterującym dodatkowymi ekranami dla każdego miejsca z tyłu. W ogóle pomysł, że jest luksusem, aby pasażer z tyłu mógł patrzeć w ekran, jest szalony. Taka osoba, dajmy na to jakiś prezes, pewnie marzy o niepatrzeniu w ekran choć przez chwilę (ja zresztą też). Absurd zaczyna się już w momencie wysunięcia klamki. Każda klamka ma silnik elektryczny, który nią porusza i światełko, które ją podświetla. Następnie mamy tylne drzwi, tak wielkie i długie, że drzwi od ciężarówki mogą się schować. W każdych drzwiach znajduje się rozbudowany panel do sterowania najróżniejszymi funkcjami i nie ma sensu ich wszystkich wymieniać. Oczywiście z tyłu podróżuje się we wspaniałych warunkach, nieporównywalnie wygodniejszych niż te z przodu, ale to ma sens, bo jest to rodzaj luksusowej, angielskiej limuzyny ubranej w kształt terenówki. Dalej zaczyna się robić jeszcze dziwniej Za tylnymi fotelami znajduje się rodzaj oparcia, które nie służy niczemu innemu niż jako mocowanie pasa. Potem otwieramy bagażnik i robi się już dziwnie do sześcianu, i wcale nie mówię tu o opuszczanej osobno od tylnej klapy rozbudowanej burcie. Mówię na przykład o tym, że wóz ma pełnowymiarowe koło zapasowe i elektrycznie przesuwaną roletę bagażnika. Nie do wiary jest to, że roletę bagażnika przesuwa się elektrycznie, ale samochód trzeba prowadzić samemu. Elektrycznie również składają się tylne fotele, ale niewiele to daje, bo są tak rozbudowane, że bagażnik od tego szczególnie się nie powiększa. Muszę zgłosić, że ja chyba nie rozumiem tego luksusu, który traktuje ludzi bogatych jak upośledzonych, nie umiejących złożyć ręką rolety albo fotela i umiejących tylko naciskać przyciski. W czasie kiedy ten fotel się złoży, albo ta roleta zwinie, to ja w moim Berlingo już zdążę rozmontować pół wnętrza. Nie będę też wkręcał nikogo, że mając ten samochód na niecałe 2 dni, zdążyłem poznać wszystkie jego funkcje. Jest ich tak dużo, że nawet jako właściciel poznawałbym je miesiącami i na przykład w 4 miesiącu eksploatacji dowiedziałbym się o istnieniu jakiegoś światełka, którego wcześniej nie znałem, i poczułbym dodatkowy powiew prestiżu. Albo udałoby mi się skonfigurować streaming video dla pasażerów z tyłu. Najważniejsze, że był head-up display, bez tego to bym nawet nie wsiadł. Cena bazowa: trudno powiedzieć Samochód testowy miał napisane na progach FIRST EDITION, ale według oficjalnego cennika w First Edition nie ma silnika V8. Range Rover V8 występuje tylko jako SV, który w wersji LWB kosztuje 1,267 mln zł. Potem pozostaje już tylko dobrać opcje. Moja ulubiona to lakier Icy White z wykończeniem Satin za 63 570 zł. Dopłacasz wartość dobrego nowego auta za to, żeby potem jakiś cham skomentował „eee wziełeś biały, nie było cię stać na coś za dopłatą?” – bo biały przeważnie jest bez dopłaty. Można też kupić (także do wersji SV) felgi 10-ramienne o średnicy 23 cali za 20 290 zł. Wśród opcji są też np. podświetlane zapięcia pasów bezpieczeństwa (były w testowanym aucie) oraz stolik z wykończeniem drewnianym lub skórzanym. Ciekawe, czy drewno pochodzi z lasów deszczowych Borneo a skóra z jakiegoś zagrożonego gatunku rzadkiego zwierzęcia, to byłby sztos. W każdym razie pora na podsumowanie W Range Roverze V8 LWB czułem się źle, bo luksus powoduje u mnie poczucie skrępowania, poza tym rzeczy luksusowe wydają mi się strasznie zniewalające. Samochód ten jest przedziwny, ale na pewno znajdzie swoich nabywców, którzy chcą mieć wszystko najbardziej, a nie chcą mieć Maybacha. Mam z nim tylko jeden problem, a właściwie dwa: po pierwsze, nie da się zrobić luksusowego samochodu, bo sama czynność jazdy samochodem nie jest luksusowa, oznacza stanie w korku z dostawcą jedzenia w Seicento i z robotnikami w zardzewiałym Transicie. Nie ma to nic wspólnego z luksusem. Samochód to suszarka do włosów, jak dodasz jej diamenty nie stanie się od tego produktem luksusowym. A drugi problem Range Rovera to cena, lub też sposób jej zapłaty. Wprowadziłbym przepis, że dla wszystkich samochodów wartych powyżej 500 tys. zł nie wolno skorzystać z finansowania. Trzeba wpłacić całą kwotę na konto dealera przelewem lub w gotówce przed odbiorem auta. Żadnych leasingów ani rat, albo masz ten hajs, albo nie masz. Masz – no to go wydaj. Nie masz – kup coś tańszego. Np. Citroena Berlingo I generacji. Och, jak dobrze się w nim czułem po oddaniu Range Rovera….